post image

Nie można uciec od człowieka do technologi... grozi to formą "autyzmu technologicznego" (papież Franciszek).. Dzisiaj jesteśmy nastawieni na to, że codzienne zadania skompresowane są w zakresie działania smartfona. Odwracamy się coraz bardziej w kierunku ekranu telefonu bądź komputera zapominając nieraz całkowicie o wizerunku żywego, realnego człowieka. Wchodzimy w świat wybrukowany wirtualnym czasem i przestrzenią, odchodząc nieraz bardzo daleko od tego, co mamy na wyciągnięcie ręki bez użycia jakiegokolwiek systemu operacyjnego.

Otóż coraz bardziej przybliża się moment, kiedy definicją przestrzeni realnej będzie – starodawna forma społecznej komunikacji oparta na bezpośrednim kontakcie i rozmowie bez użycia jakiegokolwiek systemu operacyjnego i nie wymagająca dostępu do sieci. Dawno przeskoczyliśmy już filmowe wyobrażenia produkcji science fiction z lat 70 i 80. Aż strach pomyśleć, dokąd zajdziemy... A tymczasem... Mimo ogromnej inwazji "autyzmu technologicznego" trzeba nam powracać do człowieka. Odwracać się od smartfona w stronę człowieka. I zamiast poszukiwać pokemonów, spróbować poszukać rozwiązania problemu ubóstwa, zamiast tworzyć kolejne aplikacje alienujące ludzi ze świata może warto tworzyć nowe zastępy dzieł ukierunkowanych na realne potrzeby ludzi żyjących w skrajnych warunkach.

Fantasta, snujący pobożne rozważania... Dla wielu może i tak. Ale takim fantastą może stać się każdy, kto spotka wiele przestrzeni biedy, chorób, głodu, a ubrane one będą nie w wirtualnych użytkowników, ale w w realnych ludzi – dzieci, dorosłych i starców... których nie da się przeprogramować. Trzeba włączyć wtedy swój własny naturalny system operacyjny oparty o szare komórki, wykazać się inwencją i wrodzoną inteligencją opartą nie o poziom pamięci RAM ani o poziom szybkości procesora, ale moje własne doświadczenie życiowe i wiedzę...

Warto zaufać sobie, a technologie zagnać tylko na użyteczne usługi, nigdy zaś na kreatora mojego świata... Dosyć mamy "autyzmu technologicznego".

Komentarze

Dodaj Komentarz