post image
Ireneusz Stajer Jan Rduch z dumą pokazuje swoje śląskie koszulki, a ma ich już kilkanaście

Ireneusz Stajer

Od lat promuje śląską kulturę. Za własne pieniądze drukuje broszury i książki o tematyce regionalnej. Zasłynął kolekcją koszulek z nadrukami pokazującymi historię Śląska. 

Zainspirował mnie do tego t-shirt, który zobaczyłem na Słowacji, w Trenczynie. To w tamtejszym pięknym zamku, 24 sierpnia 1335, król Polski Kazimierz Wielki zrzekł się po wsze czasy Śląska, który stał się częścią Korony Czeskiej Luksemburczyków. Pomyślałem sobie, że naszą historię można przedstawiać również właśnie w ten sposób i bardziej trafi do młodzieży – opowiada. 

Pierwszą koszulkę próbował wykonać z pomocą znajomego "komputerowca". Ale efekt końcowy nie był dobry. Zlecił więc robotę jednej z rybnickich firm, proponując swoje, odnoszące się do historii regionu nadruki. Tak powstał t-shirt ze Śląskiem w Europie regionów.

Skarby pana Jana

Pan Jan rozkłada na stole swoje skarby

– kilkanaście koszulek z nadrukami o tematyce regionalnej. Jest ich pomysłodawcą. Znajdziemy tu Sanktuarium na Górze św. Anny, neogotycką Bazylikę św. Antoniego w Rybniku, ale i polską Jasną Górę z Częstochowy, gdzie także pielgrzymowało wielu Ślązaków. Jest Mikołaj Kopernik, którego przodkowie wywodzili się z osady Koperniki koło Nysy. Są t-shirty z uzdrowiskami, w tym słynnym Jesenikiem – obecnie w Republice Czeskiej, zamkami, pałacami i klasztorami. Jakub Böhme, mistyk ze Zgorzelca, oraz św. Jadwiga śląska i św. Jacek – patronowie Śląska i Europy zaświadczają o uniwersalistycznej, chrześcijańskiej kulturze regionu. 

Pan Jan wyjmuje koszulki dedykowane Autonomii Śląska i Tragedii Górnośląskiej w 1945 oraz w następnych latach oraz naszemu regionowi w historii Starego Kontynentu i w Europie Regionów. 

"Ślonzok ci jo Ślonzok" to z kolei wydrukowany na t-shircie wiersz Huberta Mojżesza, inżyniera z Rydułtów, nauczyciela zawodu w kopalni Ignacy.

- Był wspaniałym człowiekiem, zaangażowanych w śląskie sprawy. Zginął tragicznie w wypadku samochodowym kilka lat temu – słyszę. Na koszulkach umieszcza najważniejsze z jego punktu widzenia fakty historyczne. Chce, by czytano o nich na ulicy. Zakładane na siebie t-shirty ze zdjęciami, grafiką i tekstem to żywe lekcje historii. 

Potem w encyklopedycznym skrócie wydrukował wszystko w książeczce "Poznaj Silesię. Perłę w koronie Europy". 550 egzemplarzy. Większość już rozdał wśród znajomych, ale ma jeszcze trochę sztuk. 

Nasze dzieje

- Aby pisać o Śląsku i Ślązakach trzeba się tutaj urodzić i mieć zakodowane w genach dzieje tej ziemi. Nie potrzebujemy historii tworzonej o nas przez Polaków, Czechów, Niemców. Nasze dzieje to cmentarze, świątynie, miejsca pielgrzymkowe jak Góra św. Anny, opowieści przekazywane w rodzinach z pokolenia na pokolenie – powiada Jan Rduch, emerytowany mgr inż. górnik, mieszkaniec Rybnika. 

Przypomina fakty zapomniane albo przemilczane. - Historyczny Śląsk obejmował poza Górnym i Dolnym, także obszar należący dziś do Republiki Czeskiej w Moravskoslezským kraju, część niemieckich Łużyc oraz polskiego województwa lubuskiego z Zieloną Górą i Żaganiem – wymienia. 

Przywołuje Ślązaków o wielkich zasługach dla Europy.

Żaden region nie wydał tylu noblistów, co właśnie Śląsk – podkreśla.

Było ich aż 11, wszystkich upamiętnił na jednej z koszulek. Pierwszy laureat, to urodzony w Strzelinie Paul Ehrlih, który w 1908 roku odebrał Nobla z fizjologii i medycyny za prace nad immunologią. W Żorach, 17 lutego 1888 roku przyszedł na świat Otto Stern, wnuk Abrahama, który postawił w mieście jeden z pierwszych na Śląsku młynów parowych, gdzie niedawno otwarto bibliotekę na miarę XXII wieku. W 1943 roku Otto otrzymał nagrodę z fizyki. Max Born nazwał go "największym fizykiem naszych czasów". Ostatnim, jak dotąd, śląskim noblistą był uhonorowany z fizjologii i medycyny w 1999 roku Günter Blobel, który urodził się trzy lata przed wojną w Niegosławicach. 

Synek z Popielowa

Jan Rduch urodził się w Popielowie w wielodzietnej rodzinie górnika kopalni Rymer i gospodyni domowej. Jego ojciec Franciszek był cenionym pracownikiem, szanownym obywatelem. W 1934 roku, wraz z ojcem chrzestnym Janka, Józefem Wrożyną reprezentował na defiladzie w Krakowie Górnoślązaków. Panowie nieśli symboliczną grudę ziemi z powiatu rybnickiego na kopiec Józefa Piłsudskiego.

Jan, jako uczeń piątej klasy miejscowej "podstawówki" w 1948 roku dostał nagrodę ministra leśnictwa za najlepsze wypracowanie szkolne z okazji Dnia Lasu. Ukończył z wyróżnieniem męskie I Liceum Ogólnokształcące w Rybniku, któremu nie patronowali jeszcze Powstańcy Śląscy, choć dyskutowano już wtedy o nadaniu nazwy. W nagrodę mógł studiować na wszystkich wyższych uczelniach w Polsce bez egzaminu wstępnego. Po obronie pracy magisterskiej w Politechnice Śląskiej otrzymał propozycję pracy naukowej. 16 lat przepracował w nowo utworzonym Ośrodku Pomiarów i Automatyki przy KWK Rymer. Działał w Stowarzyszeniu Inżynierów i Techników Górnictwa oraz Stowarzyszeniu Elektryków Polskich jako wiceprezes. Przez następne 16 lat budował na Śląsku nowe kopalnie, na emeryturę przechodził ze stanowiska głównego inżyniera przedsiębiorstwa.

Niepokorny

W 1980 roku działał w górniczej Solidarności, wybrany do władz związkowych w kopalni Żory jako przedstawiciel inżynierów i pracowników administracji. Na emeryturze zorganizował ponad 30 wycieczek, głównie do najciekawszych miejsc na Śląsku polskim, czeskim i niemieckim.

Przez 10 lat walczyłem u umieszczenie śląskiej flagi przed rybnickim urzędem miasta. Udało się, na co mam potwierdzenie w piśmie prezydenta Piotra Kuczery, o realizacji mojego pomysłu – cieszy się pan Jan. 

Jest również autorem kontrowersyjnej tablicy z krzyżem i napisem "Wyboczómy", upamiętniającym Tragedię Górnośląską, która miała trafić do przedsionka Bazyliki św. Antoniego. Ostatecznie została w domu rybniczanina. 

Komentarze

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.