post image
Piotr Szereda

Polska formalnie powiedziała w poniedziałek "nie" unijnemu budżetowi. Powodem tylko i aż było przyjęcie przez część krajów członkowskich rozporządzenia wiążącego wypłatę funduszy unijnych z szeroko pojętą praworządnością. Rząd RP deklaruje, że na tę okoliczność ma już kilka scenariuszy kompromisu dotyczącego tego rozporządzenia. Jak już wiadomo, jedna z propozycji zakłada, że aby uruchomić postępowanie w sprawie zablokowania środków, Komisja musiałaby podjąć decyzję jednomyślnie. W takim przypadku brak poparcia jednego komisarza hamowałby cały proces. Według politologów innym pomysłem jest osiągnięcie  jednomyślności nie w Komisji, a w Radzie. Rząd RP liczy się z tym, że takie zmiany będzie można wprowadzić, korygując samo rozporządzenie, co wymaga ponownych uzgodnień między Komisją, Parlamentem i Radą lub w ramach konkluzji Rady Europejskiej, co mogłoby nastąpić pod koniec roku. Trzeba podkreślić bardzo istotny fakt, o którym mówi Premier RP Mateusz Morawiecki, że weto nie jest celem samym w  sobie i dopuszcza po negocjacjach kompromis. 

Z szeregów polskiej opozycji dochodzą głosy popierające odejście od klauzuli o praworządności i jest też przyjmowane jako szantaż Prezydencji Niemieckiej za gazociąg "Nord Stream 2" oraz części "elit europejskich" o poglądach liberalno-lewicowych.

Niemiecka prezydencja wciąż traktuje trzy elementy jako jeden polityczny pakiet finansowy to jest:  rozporządzenie o powiązaniu wypłat budżetu z praworządnością, wstępną decyzją o Wieloletnich Ramach Finansowych. Jak widać "weto" wzmacnia koalicję rządową, a rozbija naszą opozycję parlamentarną.

W Europie czas na negocjacje. Miejmy nadzieję, że rozsądek gospodarczy polityków europejskich weźmie górę nad politycznymi rozgrywkami lewicujących liberałów. 

Piotr Szereda, przewodniczący Rady Miasta Jastrzębia-Zdroju

Komentarze

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.