Ryszard Rudnik, dyrektor ośrodka, twierdzi, że 83-latek był bardzo schorowany. Podkreśla także, że sprawa ma szerszy wymiar. – Zdarza się, że w szpitalu umierają pacjenci, głównie z powodu choroby. Tak też było w tym przypadku. Tu nie może być mowy o żadnych zaniedbaniach ze strony szpitala. Syn pacjenta za późno przypomniał sobie o ojcu. Próbował nawet wymuszać na lekarzach różne zachowania – tłumaczy dyrektor Rudnik. Jak poinformowała Danuta Kozakiewicz, szefowa Prokuratury Rejonowej w Raciborzu, na razie wszczęte zostało postępowanie w sprawie, a przyczyny zgonu 83-latka ma wyjaśnić m.in. sekcja zwłok.
Podczas strajku na oddziałach raciborskiego szpitala pracuje przeważnie tylko jeden lekarz. Obłożenie łóżek w czasie akcji protestacyjnej spadło o co najmniej kilkanaście procent. Z kolei izba przyjęć ma ręce pełne roboty. Tam trafia o 40 proc. osób więcej niż przed strajkiem.

Baner reklamowy

Komentarze

Dodaj komentarz