post image
Archiwum / Marek Krząkała

 

 

Przez ostatnie dni cała Polska obserwowała Światowe Dni Młodzieży i żyła wizytą papieża Franciszka. Byliśmy pod wrażeniem uśmiechniętych, pełnych radości młodych twarzy, które przemierzały nasze miasta, uczestnicząc w wydarzeniach religijnych i kulturalnych. Kontrastowało to wprost z zamachami, do których doszło kilka dni wcześniej we Francji i Niemczech. Młodzi ludzie, którzy przybyli z całego świata, reprezentowali różne narodowości i kontynenty, ale także odmienną kulturę i postrzeganie świata. Nie przeszkadzało nam to zupełnie, bo pokazali piękną wspólnotę wartości i wiary.

W tym samym czasie, kiedy dawali świadectwo swojej jedności, trwał spór komentatorów, mediów i czołowych polityków w Polsce o interpretację słów papieża Franciszka w sprawie uchodźców, miłosierdzia, naszej historii i polskiego Kościoła. Spór bardzo często jałowy, który niczego nie wnosi i nie rozwiązuje, bowiem każda ze stron tylko próbuje udowodnić wcześniej przyjętą tezę. Proponuję, by interpretacje pozostawić teologom, a nie politykom.

Codzienne polityczne spory pokazują, jak głęboki jest podział wewnątrz naszego społeczeństwa. Ostatnie zawirowania związane z rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego są tego najlepszym przykładem. W dobrze funkcjonującym demokratycznym państwie prawa to normalne, że występują różnice zdań, ścierają się różne idee. W Polsce jednak uderza brak szacunku wobec odmiennych poglądów i osób, które je głoszą. Dlatego jeżeli mamy coś zapamiętać z przesłania papieża Franciszka, to starajmy się szukać kompromisów, bo tylko one budują i próbujmy rozmawiać ze sobą tak, jak to pokazali młodzi ludzie.

Jak wspomniał Franciszek, z młodzieżą należy prowadzić dialog, a także czuwać nad tym, aby trwał dialog między "młodymi a dziadkami". Na tym polega przekazywanie doświadczenia następnym pokoleniom. Uczmy się od nich radości życia, otwartości na świat, umiejętności dialogu, bo dzisiaj to młodzi ludzie zawstydzają rządzących.

Komentarze

Dodaj Komentarz