post image
Piotr Masłowski / Archiwum

To jest jednak tylko część ptasiej historii. Mój dziadek August uwielbiał wszystkie ptaki, zwłaszcza te śpiewające. Papuga nie bardzo, ale kanarek to było coś! Kanarek i wszelakie jego krzyżówki. Kiedyś nawet złapał szpaka, którego trzymał w niezbyt wielkiej klatce na podwórku, trzymał pomimo protestów młodszego pokolenia. Nie wiem czy jego mękę zakończył kot, czy ktoś z rodziny. W każdym razie pewnego dnia klatka była pusta. Moje upodobanie do kotów było głównym powodem napięć pomiędzy nami. A kiedy byłem jeszcze kilkuletnim szkrabem dziadek zabierał mnie do znajomych, którzy mieli duże woliery, lub masę klatek. Potrafili zawzięcie dyskutować o walorach tego czy innego ptaka, komplementować śpiew, lub zawodzić z rozczarowania nad pięknie wyglądającym, ale słabym pieśniarzem. Wydawało mi się, że ten świat już odszedł, że to kolejna rzecz która odeszła ze Śląska. Jednakże niedawno byłem z żoną u znajomych. Ojciec naszej gospodyni ma woliery, a w nich różne cuda. Oczywiście były kanarki, ale były też bastardy (krzyżówki kanarka ze szczygłem, kulczykiem i czyżykiem), były konopy (makolągwy) i ich krzyżówki z kanarkiem. Cuda domowej zoologii. Z jednej strony ucieszyłem się, że jeszcze z kimś można pogadać na ten temat. Z drugiej było mi oczywiście smutno, łapanie i krzyżowanie dzikich ptaków to nie jest coś co warto kultywować. W internecie odkryłem, że w dzisiejszym świecie można nawet kupić wyspecjalizowany pokarm dla wszystkich typów skrzyżowanych ptaków. Ten świat już niebawem odejdzie. Za każdym razem kiedy Myslowitz śpiewa:

" Wieczorami chłopcy wychodzą na ulicę

Siadają na chodniku i palą jointy

Robią wszystko żeby stąd uciec

Kiedy wreszcie mogą, to wtedy nie mogą się ruszyć. "

To myślę, że takie właśnie są ślonskie chopy. Tęsknią za wolnością i lepszym światem, wzruszają się lotem gołębia pokonującym setki kilometrów. A sami są spętani i zamknięci jak ta cała śpiewająca drobnica.

 

Piotr Masłowski, zastępca prezydenta miasta Rybnika

 

Komentarze

  • rzyt ...przy okazji...Jeżeli ma Pan na myśli gołębie pocztowe to ich właścicielami są "hodowcy gołębi pocztowych" należący do związku hodowców gołębi pocztowych. Nigdy nie mówi się takiemu hodowcy gołębiorz; zniewaga. Mam w rodzinie pasjonata i wiem coś o tym, bo podobnież nie zauważałem różnicy.

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.