post image
Piotr Bukartyk TZR Franciszka Kopca brawurowo zagrał Patryk Kłosek

Ireneusz Stajer

Spektakl „Chachary” pokazany na inaugurację 51. Rybnickich Dni Literatury rozbawił publiczność do łez. Zespół Teatru Safo z Rydułtów w iście szwejkowskim klimacie zaprosił nas w podróż po Śląsku, a zwłaszcza Rybniku lat 50. 

Główny bohater Franciszek Kopiec zawsze próbuje płynąć z prądem epoki. Jako stały bywalec sal sądowych okresu stalinizmu, stara się przechytrzyć system i naginać prawo na swoją korzyść. Jest „produktem” poprzedniego ustroju. Gdyby żył w innych czasach, pewnie zachowywałby się inaczej, bardziej racjonalnie.


Spektakl powstał na podstawie książki dr. nauk prawnych Józefa Musioła „Chachary”, urodzonego w Połomi. Przez kilkadziesiąt lat był sędzią, m.in. Sądu Powiatowego w Rybniku. Jak mówi, przygody Franciszka Kopca są zlepkiem historii wielu oskarżonych, łączy ich jedno – humor i absurdy minionej epoki. 

Szwejk po rybnicku

- Pomysł spektaklu wyszedł od Michała Wojaczka, dyrektora Teatru Ziemi Rybnickiej. Wymyślił sobie, że fajnie byłoby zrobić taką inscenizację – bardzo swojską, rybnicką. Wiem, że pierwotnie zaproponował to zawodowemu Teatrowi Korez z Katowic, który nie miał jednak pomysłu na taki spektakl. Nam od razu spodobał się projekt przeniesienia „Chacharów” na scenę – przyznaje reżyserka i scenarzystka Katarzyna Chwałek-Bednarczyk.

Przekonał ją dowcip i tematyka książki.

- Od dawna siedzimy w śląskości. Tekst jest zabawny i świetnie poprowadzony. Franciszek Kopiec odziera absurdy ustroju, pokazuje jaki jest śmieszny i kulawy – wylicza pani Katarzyna.

Przypomnijmy, że w latach 50. wchodzi w życie mały kodeks karny, ujmujący sankcje za „zbrodnie” wobec ludowego państwa. Wystarczyło powiedzieć dowcip o Stalinie, by wylądować na długie lata za kratami, ale główny bohater powieści przypominający Szwejka, radzi sobie z tym systemem 

–Tekst był jednak i problemem. Bo ilość historii, wątków starczyłaby na pięć spektakli. Musiałam wyłuskać z tego perełki i połączyć w strawną całość, a jednocześnie trafić do współczesnego odbiorcy – zaznacza reżyserka. Praca nad spektaklem trwała miesiąc. Zespół ćwiczył sześć godzin dziennie, głownie w Rydułtowskim Centrum Kultury.

Rola dla niego

Trzeba docenić jakość scenariusza i perfekcyjny dobór odtwórców ról - oprócz Safo w spektaklu grają aktorzy współpracujący z Katarzyną Chwałek-Bednarczyk. Ponieważ najważniejsza w tym jest historia, zrodził się pomysł dekoracji w formie kodeksu karnego, który jest równocześnie stołem sędziowskim, górującym nad wszystkim.

Publiczność w sali Teatru Ziemi Rybnickiej zgotowała aktorom i reżyserce owację. Odtwórca głównej roli Patryk Kłosek jest aktorem Safo, mieszka w Czernicy, ukończył IV LO w Rybniku, a następnie zrobił licencjat z ekonomii.

- Trafił do mnie pięć lat temu. Mówił bardzo po śląsku, był takim wstydliwym szpikolem (chłopcem – przyp. red). Ze spektaklu na spektakl był coraz lepszy, odważniejszy. Ta rola jest stworzona dla niego – uśmiecha się pani Katarzyna.  

Nie są zawodowymi aktorami, ale z pasję przekuli w profesjonalizm. Pracują, studiują albo jeszcze uczą się w szkołach średnich. Całe lata grywali w innych teatrach bądź od początku są w Safo.  Szymon Skaba, czyli sędzia, jego żona Monika Skaba czy Michał Hajduczek (właściciel Tartaku Hajduczek w Jejkowicach) pierwsze kroki stawiali u reżyserki Izy Karwot w Teatrze Tara-Bum, a następnie w Teatrze Rondo. 

Aktorzy z pasją

Furorę zrobiła też rydułtowianka Paulina Pierchała, żona Kopca, do której zalecał się Przewodniczący. - Paulina jest długoletnią aktorką Safo, trafiła do mnie w wielu 12 lub 13 lat. Ostatnio zrobiła magisterium z... języka chińskiego – mówi reżyserka.  

Remigiusz Michalik z kolei jest jedną z rybnickich osobowości – pasjonat teatru, historii oraz rekonstrukcji z czasów wojny. Można go zobaczyć na planach filmów, gdzie w mundurze biega z karabinem. Pracuje zawodowo jako kierownik działu gospodarczego w rybnickim Zakładzie Gospodarki Mieszkaniowej. W „Chacharach” wcielił się w wyjątkową postać – generała Jerzego Ziętka, ale był też oficerem Wehrmachtu.

- Jest naszym długoletnim przyjacielem. Często spotykamy się na deskach teatru. Angażuje się w różne projekty na pograniczu filmu, teatru i historii – opisuje reżyserka.

Bardziej Ślązaczka   

Mówi, że jest rydułtowikiem, choć pochodzi z Rybnika. Ukończyła V LO, filozofię na Uniwersytecie Śląskim i podyplomowo reżyserię teatru dzieci i młodzieży na Akademii Sztuk Teatralnych we Wrocławiu. Jest redaktor naczelną dedykowanego młodzieży „Kreatywnika kulturalno-imprezowego FISHka” w Rybniku. Założyła jedyny w Polsce Teatr papierowy na byfyju. 

- Czuję się bardziej Ślązaczką niż Polką – deklaruje, choć przyznaje, że „hanysem” jest tylko ojciec.

Korzenie pani Katarzyny od strony mamy są w okolicach Augustowa na Mazurach, do Rybnika przyjechali za pracą jej dziadkowie. W 2011 roku założyła w Rydułtowskim Centrum Kultury Teatr Safo, który ma na koncie już blisko 20 spektakli, w tym nagradzany „Gehinom” czy „92 dni” o filii obozu Auschwitz w Rydułtowach. Realizuje pomysły autorskie i na zlecenie.  

Teatr Safo jeździ również w ramach programu Teatr Polska ze spektaklem „Jo był ukradziony”, która dotyka tematyki Tragedii Górnośląskiej w pierwszych latach powojennych. W sobotę 17 października wystąpił w Chwałowicach. Spektakl został zakwalifikowany do projektu  przez Instytut im. Zbigniewa Raszewskiego, który wybiera najlepsze premiery zeszłego roku. Teraz są pokazywane w domach kultury całej Polsce, gdzie nie ma teatrów instytucjonalnych. 

Obsada „Chacharów”

Patryk Kłosek, Szymon Skaba, Kacper Kłosek, Michał Hajduczek, Remigiusz Michalik, Daria Kornas, Sonia Święty, Paulina pierchała, Monika Skaba, Paulina Appel, Joanna Brzezinka, Karolina Kuczera.


Józef Musioł 

w dzieciństwie był łącznikiem Armii Krajowej. Po wojnie ukończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Nie orzekał w czasach stalinowskich, aplikację sędziowską zrobił w latach 1957 - 1959 roku. Ale jako prawnik z wykształcenia, już wcześniej spotykał się z absurdami systemu. Książka powstała dużo później. Sam autor „Chacharów” pojawił się na scenie TZR, po spektaklu. W rozmowie z reporterem „Nowin”, nie krył zachwytu nad poziomem realizacji spektaklu, kunsztem reżyserki oraz aktorów. Przypomnijmy, że dr Musioł jest laureatem Złotej Honorowej Lampki Górniczej z 1989 roku oraz Honorowym Obywatelem Miasta Rybnika od 2014 roku. 

Do tematu wrócimy w środowych „Nowinach”.

Galeria

Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt

Komentarze

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.