Choć zbliżająca się Barbórka to święto wesołe i podniosłe, to nie sposób nie wspomnieć o zmorach i ciężarach górniczej pracy. Ta niewątpliwie jest ciężka i niejednemu pracownikowi kopalni zabrała życie lub zdrowie. Nie bez przyczyny mówi się, że "kto nie był w kopalni, nie zrozumie górnika". Zjazd szolą, później kilka kilometrów drogi w wysokiej temperaturze, by wreszcie dojść do ściany. Bywa ciemno, ciasno, wszędzie pył i bród. Dla niektórych to dzień jak co dzień, lecz skutki tej ciężkiej pracy wychodzą dopiero po latach. O wielkim szczęściu mogą mówić ci, którym w tej pracy nie przydarzyła się żadna nieprzyjemna historia.

Wypadki to chleb powszedni

Tylko w ciągu ostatnich dziesięciu miesięcy tego roku, w górnictwie doszło do ponad 1700 rozmaitych wypadków, z czego niemal 1500 miało miejsce w kopalniach węgla kamiennego i ponad 150 w kopalniach rud miedzi. Wśród nich doszło także do tragedii, które pochłonęły życie dwunastu górników. Piast-Ziemowit, Staszic-Wujek, Borynia-Zofiówka - to tylko niektóre z miejsc, w których w ostatnim czasie doszło do tragicznych wypadków. Jeden z ostatnich miał miejsce w rybnickiej kopalni Chwałowice, należącej do Polskiej Grupy Górniczej.

Tam, w piątek 19 listopada, około godziny 9:34, 700 metrów pod ziemią rozegrała się tragedia. Trzech górników pracowało nad zabezpieczeniem przeciwpożarowym. Podczas prac, doszło do przerwania tamy izolacyjnej, w wyniku czego doszło do wycieku tzw. posadzki, składającej się z wody i popiołu. 

- Pracownik oddziału wentylacji, który znajdował się w bezpośrednim sąsiedztwie tamy izolacyjnej TI 73 doznał rany czoła, wielomiejscowych otarć skóry oraz zaczerwienienia spojówek i podobnie jak drugi pracownik, o własnych siłach wycofał się z wyrobiska - wynika z powypadkowego raportu.

Zdecydowanie mniej szczęścia miał trzeci pracownik, który został porwany przez przemieszczającą się wraz elementami wyposażenia wyrobisk mieszaninę odpadów z wodą. Po podjętej akcji ratowniczej, około południa odnaleziono ciało pracownika. To 29-letni młodszy górnik, pochodzący z powiatu rybnickiego.

- Wielka tragedia, brakuje słów na to co się stało. No ale zbliża się Barbórka - mówił pod kopalnią Chwałowice jeden z górników.

Św. Barbara

Trudno jest znaleźć górnika, który w cechowni przed zjazdem na dół nie pokłoniłby się świętej Barbarze. To tradycja i zarazem prośba o szczęśliwą zmianę. Gdy w okresie zbliżonym do 4 grudnia dochodzi do wypadków na kopalni, często mówi się, że święta Barbara zbiera żniwo. Wypadki zdarzają się jednak przez cały rok. Każdy z nich jest tragedią, zarówno dla rodzin tragicznie zmarłych jak i dla całej Braci Górniczej. Wszystkim górnikom pozostaje życzyć - ile zjazdów tyle wyjazdów!

Komentarze

Dodaj komentarz